Rzuciłem wszystko gdy usłyszałem rumor na górze. Kiedy zobaczyłem ją nieprzytomną na schodach serce zaczęło mi bić mocniej; podniosłem i zaniosłem na łóżko. Ręce trzęsły mi się z napływu adrenaliny nie mogłem się uspokoić, zbiegłem po schodach na dół po apteczkę i zimnu okład siedziałem przy niej cały czas póki nie odzyskała przytomności... Kiedy budziła się poprawiłem poduszkę i przykryłem kocem, usiadłem obok niej na łóżku. Delikatnie przejechałem dłonią po jej włosach by ją uspokoić nie wiedziałem co powiedzieć miałem tylko nadzieję że nic sobie poważnego nie zrobiła...
- Spokojnie... jestem przy tobie. Boli cię coś? Możesz ruszać głową... poczekaj jeszcze chwile przyniosę ci zaraz herbatę ziołową poczujesz się lepiej po niej przynajmniej uśmierzy ból...
Dziwnie się poczułem troszcząc się o nią, dziwnie ale przyjemnie mieć obowiązek chronić i troszczyć się o kogoś z własnej woli a nie z rozkazu...
- Blackrose, nie proszę zostań - wyszeptałam, dotknęłam głowy, miałam wrażenie że zachwile eksploduje od bólu. Znowu przysiadł obok mnie. Szepcząc coś o tym że jestem niezdarna i jednocześnie bawiąc się jednym z kosmyków moich włosów.
- Gab? Byłam niedługo nieprzytomna prawda?
- Nie długo, chyba...?! Zdziwiłem się jej reakcją chciałem być dla niej miły wynagrodzić moje wcześniejsze groźby... Może i nie zasłużyłem na politowanie przecież nie byłem człowiekiem ja przecież nie potrafię kochać... Zamyśliłem się moje spojrzenie przez chwilę utkwiło na niej po czym wstałem nic nie mówiąc przyniosłem herbatę i kanapki kładąc na stoliku obok dodałem oschłym głosem...
- Omlet i grzanki wystygły spałaś zbyt długo...
Usiadłem na kanapie gapiąc się w pusty kominek byłem wściekły że dałem omamić się tej dziewczynie. Wiedziałem że sprowadzenie jej tutaj było złym pomysłem. Siedziałem w ciszy przez dłuższa chwilę patrząc na kamienna ścianę, wokół kominka zrobiło się zimno w domu gniewnie wydychane powietrze przez nos zamieniało się w parę nawet nie zauważyłem szalejącej śnieżycy na zewnątrz..
- Przepraszam. Przepraszam za to że jestem dla ciebie kłopotem. Nigdy nie chciałam nim być. Nigdy nie pchałam się do waszego "paranormalnego" świata. Boję się. Sama sobie nie poradzę z tym wszystkim Gabrielu... wiem że mnie nawet nie lubisz, a ja nigdy nie powinnam była uciekać się pod twoją opiekę. Po prostu... przepraszam - szepnęłam, zerwałam się z łóżka i po chwili szamotałam się z zamkiem do drzwi. Nie pobiegł za mną. Zaskoczyłam go.
Kiedy w końcu znalazłam się nazwenątrz, poczułam przenikliwe zimno. Było już cieno, wątłe światło jednej z latarni oświetlało chodnik. Ruszyłam natychmiast w tamtą stronę. Białe płatki spadały powoli z nieba wirując w odwiecznym tańcu z wiatrem. Zanim udało mi się pokonać choć kilkanaście metrów. Poczułam jak uderzam o coś twardego. Pisnęłam przerażona.
- Kholera! - zaklął mężczyzna. Po czym spojrzał na mnie - nie za ciepło ci? - pokręciłam przecząco głową, ale w jednej sekundzie poczułam jak przybysz zarzucił na mnie swój płaszcz. Nieźle jak na jeden dzień już drugi raz ktoś oferuje mi kurtkę...
- Kim.. jesteś?
- Nazywam się Nikolaj Gavrilow. A ty śliczna nieznajoma? Jakie nosisz imię?
Nie spodziewałem się że wybiegnie z domu skąd takie poczucie winy u niej przecież nic nie zrobiła nie rozumiem jej... Pobiegłem za nią z jej płaszczem przedzierając się przez zaspy coraz bardziej myślałem że to przeze mnie zrobiła nie mogłem dopuścić do tego żeby sobie coś zrobiła przecież obiecałem ją chronić! Kiedy ją zobaczyłem moje serce zamarło ktoś stał przed nią wysoki mężczyzna, o dość solidnej budowie. Gdy podszedłem bliżej zdziwiłem się jeszcze bardziej to był Nikolaj mój stary przyjaciel z wojska w odróżnieniu do mnie on był człowiekiem...
- Nikolaj co ty tu właściwie robisz ?! Kate wracaj do domu jeszcze zapalenia pluć ci brakuję do kompletu... Cały czas gdy oddawałem płaszcz Nikolajowi i ubierałem dziewczynie własny zresztą cieplejszy. Nie traciłem go z oczu ,nie wiedziałem dlaczego ale miałem złe przeczucia co do moich znajomych i w dodatku teraz po tym co się stało muszę być bardziej czujny...
Weszliśmy do domu a Kate gdzieś zniknęła.
- Gdzieś ty znalazł tę laskę?! Jest obłędna!
- Chronię ją - mruknąłem.
- I wy... to znaczy nie jesteście razem?
- My... no nie. Nie chciałbym być z nią. Nie jest w omim typie. Prawdę powiedziawszy nawet jej nie lubię - skłamałem szybko. Muszę ją ochronić. Im Nikolaj wie mniej tym lepiej. Kate... - westchnąłem w myślach. Piękna. Kate...
- Gdzie ty masz oczy?!
- Kutas - mruknęłam i weszłam do pokoju.
Zabolało. Zabolało kiedy powiedział że nie jestem w jego typie, nie lubi mnie... A myślałam... Uderzyłam pięścią w stół.
- Co do cholery?! - krzyknęłam kiedy przełamał się na pół... Nie dobrze... skąd miałam tyle siły?
_______________________________________
Tym razem i Kala bawiła się w pisanie kawałka o Gabrielu ;D Ale oczywiście Gab mi pomagał ;)
Postaramy się jak najszybciej dodać nową notkę! ~K i G
Zajebiste. Naprawde. Superowe. Strasznie mi się podoba was duet. Jesteście bardzi zgrani. Dopełniacie się w tym co piszecie. ^^
OdpowiedzUsuńDzięki Paulinko :* ~Kala
UsuńPięknie! Świetnie Wam idzie! Piszcie, piszcie bo chcę wiedzieć co będzie dalej! :D
OdpowiedzUsuń